SESJA
System Eliminacji Studenta Już Aktywnego - sezon uważam za otwarty...
2012-01-23 | 21:10:01 | nie-wazne
skomentuj 1
cokolwiek
Postanowienie na dziś hmm spędzam święta w swoim pokoju przed kompem, książką, notatkami, niczego więcej nie potrzebuje. Nawet nie jestem katoliczką to po co mam się zmuszać do jakichś szopek. Zawsze jakoś ze względu na rodzinę się zmuszałam itd. ale wystarczy tego dobrego. Postanowienia noworoczne? Koniec z robieniem czegoś wbrew sobie. Bo jak na razie to rzucam wszystko, staram się być miła a w zamian otrzymuje nie liczenie się z moim zdaniem. Nie ma to jak podejmować decyzje dotykające mojej osoby bez pytania mnie o zdanie. Zresztą szkoda słów. Od dziś do 1.01 przerzucam się na nocny tryb życia i całe dni przesypiam. Tak to widzę. Od 2.01 spędzam całe dni na uczelni, a resztę czasu przesypiam. Do zobaczenia w nowym (gorszym) roku. Ps: Zawiodłam się..
glos_mnie kak choczesz daj pin
2011-12-23 | 16:05:51 | nie-wazne
skomentuj 1
żenada
Kiepska wymówka.. nie imponuje mi kasa, i nigdy nie imponowała. Nie jestem pustą panienką, chociaż chciałabym taką być. Wtedy życie przeliczalne by było na zera na koncie i gdy raz by się wybrało dużo zer to już nigdy nie spoglądało by się wstecz.
Jeśli czegoś kiedyś potrzebowałam to potrzebowałam czuć się kochana. Kochana prawdziwie i bez żadnego ale. W zerach może tego nie było, ale tutaj też tego nie mam i czym głębiej w las tym bardziej mi się wydaje, że już nigdy mieć tego nie będę.
2011-11-14 | 20:09:43 | nie-wazne
skomentuj 2
hmm..
"No chodź tu, mówię ci, że chodź tu i usiądź
Ty świrze, najwyżej powiem ci to na ucho
Nic ci nie będzie, siadaj opowiadaj czemu
kiedy jestem tutaj nadal latasz jak Okęcie
Przesada, my jesteśmy na zakręcie, nie wyrabiam
My oznacza ja i ty i twoje pierdolnięcie
Odpadam, gdzie ty idziesz, gdy do ciebie gadam
Żenada, jesteś w błędzie
Zasada z góry zakładam, że dzisiaj nie będziesz
kładła się obok mnie, w nocy będziesz wszędzie
Nie zjadłaś ze mną nic, ja wstaję, ty śpisz
Wstajesz musisz iść, pytam kiedy będziesz
i trzaskają drzwi, odpowiadając mi
prędzej ściągnę cię do domu na torrencie
Nie mogę powiedzieć że się słodko złościsz
ale kocham taką ciebie, kiedy niszczysz tych gości
Niekiedy mam dość i nie wierzę, jest krucho
Mamy w kuchni latające talerze jak UFO
Po co były nam te wszystkie wyznania miłości
.. jesteś jedną osobą przyjmij to do wiadomości, tak się dłużej nie da Pędzisz ku wolności,nikt cie nie wyprzedza w twojej nieobliczalności, odpada w przebiegach Pościg, w gotowości co ci może odjebać
Niereformowalna, zmienna, niestabilna
W nerwach łatwopalna, chwilę potem zimna
Momentalna przemiana totalna, w chwilę inna
chwilę normalna, za chwilę niekompatybilna"
Fokusa nuta
o mnie? nee... hmm no w sumie TAAAK! bywa
2011-11-10 | 20:56:22 | nie-wazne
skomentuj 0
wylogowana
Czy ktoś mi powie jak uciec od myśli? Jak się wylogować od tych natrętnych wrednych myśli, które nie pozwalają mi zająć się nauką, skupić się na niej, dojść w niej do jakichś głębszych wniosków. W tym roku strasznie sobie skomplikowałam życie. Jak jakaś pusta panna, która nie umie spojrzeć pare kroków w przyszłość. Może trochę za wcześnie na refleksje noworoczne, ale mam to gdzieś. Już standardowo w grudniu wszyscy będą zawalać swoje blogi wpisami jaki ten stary rok był, jaki nie był a jaki powinien być. Refleksja nad mijającym czasem czy jakkolwiek to nazwać, jakaś idiotyczna siła, która ciągnie człowieka w dół w najmniej oczekiwanym momencie. Dla mnie teraz jest koniec i tyle, i dlatego teraz piszę właśnie to, nic innego.
Kiedyś nigdy nie zaimponowało by mi życie pustaka, że imprezy, że kasa, że lans, że wieczna impreza.. Choć można powiedzieć, że kiedyś imponowały mi gorsze rzeczy.. Napompowani chłopcy uważający się za mężczyzn, chamstwo, dźwięk łamanych kości, krew, bójki o byle krzywe spojrzenie i ponad naturalne umiłowanie szacunku. ‘’Kiedyś’’ to autopsja jakichś 6 lat życia, tj. przynajmniej od 14 do 20. Choć to dość płynne etapy i trudno ciąć je na równe kawałki.. to 20 to był jakiś przełom. Dostałam ogromnego kopa i bynajmniej nie na rozpęd. To wszystko co się wtedy działo, to ogrom błędów od których chciałam uciec, i kiedy po roku utwierdzona w przekonaniu stanęłam na nogi, uciekłam. Wiedziałam, że inaczej nigdy nie będę potrafiła sobie poradzić z całą tą sytuacją.. Zniknęłam bez pożegnania, mówiąc niejasno, że to przerwa, że odpoczynek. Nigdy, że ucieczka, że tchórzostwo. Zaczęłam sobie wszystko powoli tłumaczyć, oszukiwać sobie, że lepiej jest tak jak wcale mi nie było lepiej. Żal wylewający się uszami i tryskający z każdej najmniejszej komórki ciała pozwolił rzucić się w wir pracy, później odpoczynku, prac domowych, przecież sama musiałam o siebie zadbać. Jak o siebie dbać kiedy jest się jedynakiem posiadającym dwie całkiem zgrabne i ładne, ale jednak lewe ręce. Na szczęście takie sierotki patrząc na świat niewinnymi zielonymi oczętami w pare sekund pozwalają się znaleźć silnym męskim dłoniom, trzymającym ogromny parasol, podobny do tego w reklamie, w której jest on w stanie obronić Cię przed wszystkimi złymi.. zarazkami. I nie blask piorunów, nie zwolnione tępo, a jedynie coraz wolniej kapiący deszcz i śmieszna refleksja nad tym, że czasem można żyć od siebie wiele tysięcy kilometrów, tylko po to żeby spotkać się w pewien deszczowy dzień, chociaż w pogodzie zapowiadali słońce. Z perspektywy czasu - jaki cholerny psychol wozi ze sobą parasol w sierpniu, w najbardziej słonecznym miesiącu naszej jakże urokliwej strefy klimatycznej. Jebać ten parasol jeśli dopiero co stało się pod rynną. Deszcz.. Zawsze lubiłam deszcz, całkiem nierozsądnie w nim się zmoczyć. Czuć, że się żyje. Choć tak często było później tak zimno i można się było rozchorować. Moje najlepsze wspomnienie sprzed paru lat - On, ona, jezioro, deszcz, czynność pływanie, wilgotność od wody w jeziorze, wody w deszczu, wody w drinku. A jednak gdyby wtedy utonęła, ominął by ją ten (prawie ominął) cały syf świata, a przynajmniej to co wyprostowało ostatni skrawek pomarszczonej kory mózgowej. Podobno ktoś nazywa to sercem. Jak tak można przecież to zupełnie nie ta lokalizacja, nie ten narząd, nie te funkcje. Ach, z wiekiem wybaczam ten niski poziom wiedzy biologicznej, bo pewnie nie jeden czytelnik może mnie zagiąć z fizyki kwantowej, która to z reguły wyjaśniała by dość trafnie wiele zadziwiających zawirować w moim mikroświecie, ale porzucę ją na rzecz deszczu. Dodając przy tym jedynie, że cokolwiek komukolwiek by to nie przypominało, należy pamiętać, że zbieżność osób jest przypadkowa, a nazwiska zostały zmienione.
Skoro miało być podsumowanie tego roku, a nie całego życia, trzeba zaznaczyć, iż rok ten był rokiem, ciężkiej pracy, nauki, stresów, nałogów, głupich decyzji i jeszcze głupszych rozwiązań, zakrapianych imprez, alkoholu (w postaci różnokolorowych drinków) do potęgi entej. Tabletek nasennych, książek, bananowych dzieci? Chodź dziećmi byli czasem i 30 lat temu. Choć tą zgraną paczką można było zawojować świat. Choć oczywiście świat w bardzo wąskiej formie piątkowo sobotnich imprez, które trwały od 21 w pt do 6 rano w Nd. Następnie po kebabie, (dzięki Ci Panie za kebab naprzeciwko z tylko fikcyjnie wypisanymi godzinami pracy, w którym melanż leje się ostrą rzeką, do momentu w którym skończy się trawa, a kończyła się im dopiero w Nd przed siódmą rano). Że jestem tolerancyjna, nie mam zupełnie nic do Turków, o ile rzeczywiście nigdy nie strzepali mi się do sosu, a skoro brałam tabasco i papryczki to raczej nie było takiej możliwości. Ogrom fantastycznych kolorowych drinków, od których jak by mógł uginał by się marmurowy blat kuchenny. W kuchni, w pomieszczeniu przeznaczonym do tortur, głodnych i zbłąkanych, gdy mają ochotę na coś zupełnie pysznego i to już (nie za chwile). Nauczyłam się nie przepalać wody, a później robić ’’polskie’’ chińskie żarcie, a na końcu nawet polską zupę kalafiorową po polsku, nie na american style.. że tu kostka, tam gotowe warzywa, i że to niby gotowanie. Bo polska zupa, to polskie warzywa, polski (czytaj ekologiczny) kurczak, polska sól, polski pieprz, i na cholere się tu rozdrabniam - polskie przyprawy. No i niekoniecznie polski nauczyciel. Gotowanie można polubić, może nawet pokochać, kto wie. Pewne jest tylko, że żeby to zrobić trzeba najpierw nie posiadać możliwości skorzystania z żarcia na dowóz, bo zbyt ciężko dowlec się do drzwi by je odebrać. Być totalnie zdesperowanym, bądź ulegnąć wypadkowi który dodatkowo unieruchamia Cię w miejscu, a do tego jeszcze należy w nim mocno uderzyć się w głowę. Ja nie byłam jeszcze totalnie zdesperowana, mimo samotnego pomieszkiwania daleko od domu jedzenie na mieście mi pasowało. Jednak kiedy lekarz zabroni Ci ruszać usztywniony kręgosłup dalej niż do łazienki i z powrotem, to szczęściarzem jesteś jeśli na drodze do łazienki musisz przejść przez pomieszczenie zwane tajemniczo kuchnią. O ile jeszcze przebywanie w kuchni można tłumaczyć posiadaniem pięknej różowej patelni oraz uderzeniem się w głowę, to już więcej nic tłumaczyć tym nie będę. Moja wina, nie pustej głowy od której rozum mały jak osesek odbił się z echem na wiele późniejszych miesięcy. O czym dowiedzieć mogłam się dopiero po czasie. O czym może się kiedyś dowiesz jeśli zechcę wyskrobać jeszcze pare słów na ten temat, albo pare kartek, albo całą książkę. Tylko czy wtedy ktoś zechce dodać, że nazwiska zostały zmienione, a zbieżność osób jest przypadkowa.
Ostatnio nie sypiam, prawie wcale, bo 2 czy 3 godzin na dłuższą metę nie można nazywać snem. Co nie zmienia faktu, że bolą mnie oczy gdy patrzę na monitor, idę popatrzeć w sufit. See You son.
2011-10-28 | 23:40:55 | nie-wazne
skomentuj 1
hm hm hm
Dwa kierunki mnie wchłoneły..
Do kiedyś.
2011-10-13 | 22:56:08 | nie-wazne
skomentuj 5
samopoczucie...
bezdźwięczna jak piosenka bez nut,
bezbarwna jak płótno bez farby,
beztroska w zamartwieniach
szara jak deszczowy dzień,
niezdiagnozowana jak choroba
niespodziewana jak porażka
nieprzewidziana jak tragedia
kapryśna jak pogoda
nie kontaktowa jak on - aspołeczny..
bezwzględna jak zemsta
bezczelna jak prawda
bezpieczna jak dziecko w Twych ramionach
zdeterminowana w poddawaniu się
pewna siebie w niepewności
stała w uczuciach, zmienna w związkach
zarozumiała w swojej skromności
bezmyślna w naiwności
trudna.. jak proste słowa
2011-09-12 | 19:04:02 | nie-wazne
skomentuj 4